Katalog obiektów

Pomnik Marcina Kasprzaka w Czołowie

dział: Pozostałe
komentarze: 1 (zobacz)

CZOŁOWO

Niewielka wieś przy drodze z Kórnika do Rogalina, położona ok. 20 km na południe od Poznania.

Marcin Kasprzak to postać trudna do jednoznacznej oceny. Na pewno był mocno zaangażowany w swą działalność i odpokutował za to w więzieniu, ale też ciągną się za nim różne sprawki obyczajowe (np. miał dziecko z bardzo nieletnią panienką). Został stracony nie za „działalność rewolucyjną”, lecz za zamordowanie policjanta, który przyszedł go aresztować. Niektórzy chcieli zrobić z niego głównego wielkopolskiego komunistę, ale po pierwsze w jego czasach nie było jeszcze komunizmu w dzisiejszym znaczeniu tego słowa, a po drugie można powiedzieć, że w Wielkopolsce ruch komunistyczny nigdy na dobre się nie rozwinął. „Popularność” swą towarzysz Marcin zawdzięcza aparatowi propagandy okresu Polski Ludowej, któremu brakowało interesujących postaci.

Jedną z pozostałości odziedziczonych w Poznaniu po „minionym okresie” był pomnik Marcina Kasprzaka. Został odsłonięty w 1963 roku przy ul. Głogowskiej — na skraju parku, który 12 lat wcześniej przemianowano na Park Kasprzaka. Był miejscem rozmaitych manifestacji, uroczystego składania kwiatów, ale też i obiektem różnych złośliwości (np. zimą nieustannie obrzucano go śnieżkami). Po zmianie w 1989 roku systemu rządów w Polsce było oczywiste, że — niezależnie od oceny tej postaci — dni pomnika są policzone. I rzeczywiście: mimo protestów przedstawicieli starej władzy spiżowy Kasprzak w nocy (!) z 6 na 7 kwietnia 1990 roku zniknął, a nieco wcześniej władze miejskie przywróciły parkowi dawne imię prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona. W czerwcu 1994 roku na miejscu starego pomnika postawiono zachowane prawie cudem przedwojenne popiersie Wilsona dłuta Zofii Trzcińskiej Kamińskiej.

Tymczasem o pomnik Kasprzaka, dobrze ukryty w jednym z przedsiębiorstw komunalnych, nieustannie upominały się różne organizacje postkomunistyczne, a także osoby indywidualne. Proponowano ustawienie go w Poznaniu w jakimś mniej eksponowanym miejscu, wskazywano na możliwość umieszczenia w Muzeum Rolnictwa (!) w Szreniawie, nakłaniano do protestów twórców pomnika (argumentowano, że jest to dzieło sztuki do podziwiania). Po wielu zabiegach podjęto wreszcie decyzję, że wielka rzeźba trafi do Czołowa (wsi położonej 4 km na zachód od Kórnika). Ma ona z Kasprzakiem ten związek, że urodził się on tutaj w 1860 roku. Wskazuje się na chałupę nr 6 jako na jego dom rodzinny i nawet umieszczono na nim odpowiednią tablicę. Mały Marcin mieszkał tu zaledwie przez kilka miesięcy i pewnie nawet nie zdążył postawić stopy na tutejszej ziemi, niemniej żadna inna miejscowość nie może poszczycić się mianem „rodzinnej’ dla bohatera naszego artykułu.

Na nowe miejsce dla pomnika wybrano łąkę na skraju zabudowań, gdzie dawniej podobno był cmentarz ewangelicki. Odpowiedni kawałek gruntu wykupiono za pośrednictwem Muzeum Martyrologicznego w Żabikowie (kolejny wykrzyknik!) i postawiono tam rzeźbę — na nieco niższym niż w Poznaniu cokole. Uroczystość ponownego odsłonięcia odbyła się w 1995 roku, w przeddzień dnia 1 Maja. Wielka postać z brązu, która dawniej była świadkiem wielkiego ruchu na jednej z głównych ulic Poznania, teraz patrzy na pole i ma „święty spokój”.
Sprawa nowej lokalizacji pomnika Kasprzaka jest przykładem, jakiego rodzaju dyskusje o naszą przeszłość są w kraju prowadzone i jak kwestie tego rodzaju trudno rozstrzygać. Tu znaleziono jakieś wyjście — pomnik nie jest ukryty, lecz stoi na widocznym miejscu; miejsce to znajduje się na uboczu, więc zbytnio nie razi niechętnych osób, a z upamiętnioną postacią jest jakoś związane; nie wymaga też stałego strzeżenia, bo miejscowi rolnicy z pewnością od razu zauważą każdego przybysza, z uwagi zaś na odległość od Poznania ewentualność jakichś działań chuligańskich czy prowokacji politycznych uznać trzeba za niewielką. Tylko od czasu do czasu dawni komuniści przyjeżdżają tu na kameralne spotkanie.
Monumentalna rzeźba w wiejskim krajobrazie wygląda naprawdę interesująco i z pewnością po jakimś czasie będzie miejscową atrakcją turystyczną. A stoi tylko kilkaset metrów od szosy z Kórnika do Mosiny…

Paweł Anders

Mapa obiektu

Komentarze (1)

Pohl Edward

2012-10-29 | 10:38

Pamiętam-w 1990 r Solid. Walczaca czyli M.Frankiewicz - ja i inni walczylismy z władzami Poznania o usunięcie tegoż pomnika bo wielu ludzi (starych AK-owców) nam stawiało takie wymagania-gdy zagroziliśmy że go szurem manifestacyjnie obalimy-władze sie zgodziły i pomnik rzekomo zlikwidowali(oszusci) potem się dowiedzielismy że ziemię kórnicką nim pohańbili a nas SW nabrali.

Dodaj komentarz

Do wiadomości redakcji (nie będzie publikowany)

Kod z obrazka:

Partnerzy

  • Radio Merkury
  • Głos Wielkopolski
  • Nasze miasto