Dumą poznańskich Bamberek były niezwykle szerokie spódnice szyte z pięciu szerokości materiału, ułożone na 2-3 watówkach i spódniku. Ich właścicielki nie mieściły się na tramwajowym siedzeniu!
Dawno temu niedaleko Gryżyny mieszkała uboga wdowa. Największą radością jej życia był mały synek Antoś, któremu dogadzała jak tylko mogła. Nie potrafiła się na niego gniewać, ani też słusznie za przewinienia ukarać.
Kiedy gospodarzami okolic Łekna zostali niemieccy zakonnicy cystersi, nastały ciężkie czasy dla miejscowej ludności.
W pobliżu leśniczówki Sokołówka koło Rozdrażewa znajduje się głaz nazywany diabelskim kamieniem. Najstarsi mieszkańcy opowiadają, że w czasie szwedzkiego „potopu” przyniósł go na to miejsce diabeł.
Zanim św. Wojciech wyruszył nawracać pogańskich Prusów, głosił Słowo Boże na wielkopolskiej ziemi.
Starosta zamku kaliskiego miał piękną córkę Dorotkę. Kochał ją bardzo i pragnął jej szczęścia. Chciał ją dobrze wydać za mąż, za takiego kandydata, który będzie nie tylko zamożny i mądry, ale za takiego, dla którego będzie przychylne serce Dorotki.
Dawno temu, kiedy w Poznaniu dopiero zaczynała się rozkrzewiać wiara chrześcijańska, na Ostrowie Tumskim wybudowano kościół pw. Najświętszej Maryi Panny.
Zazwyczaj wczesną wiosną kiedy nastaje czas roztopów rzeka Warta gwałtownie wzbiera. Staje się wtedy rwąca i niebezpieczna, niesie ze sobą wszystko co na swojej drodze napotka.
Kiedy po wielkim pożarze miasta odbudowano ratusz, postanowiono zamówić u mistrza Bartłomieja z Gubina specjalny zegar na ratuszową wieżę.
Zdarzyło się pewnego razu, że dwór w Luboni wraz ze wszystkimi okolicznymi dobrami otrzymała w spadku hrabina Zborowska. Sprowadziła się do swojej nowej siedziby i zaraz pierwszej nocy przyśniły jej się wielkie bogactwa zgromadzone w podziemiach opuszczonego lubońskiego zamku.
W dawnych wiekach zasądzone wyroki sprawował kat, który był ważną postacią w mieście, ale jednocześnie budził odrazę i niechęć. Uczucia te przenosiły się na katowską rodzinę i jego potomków. Boleśnie przekonał się o tym owczarz, którego przodkiem był właśnie gnieźnieński kat.