Legenda o poznańskich koziołkach

dział: Kultura ludowa
komentarze: 11 (zobacz)

POZNAŃ

Miasto położone nad rzeką Wartą. Stolica Wielkopolski, województwa wielkopolskiego i archidiecezji poznańskiej.

 

Kiedy po wielkim pożarze miasta odbudowano ratusz, postanowiono zamówić u mistrza Bartłomieja z Gubina specjalny zegar na ratuszową wieżę. Nie każde miasto było stać na taki wydatek, a że Poznań był wtedy jednym z najbogatszych miast, rada miejska postanowiła hucznie uczcić to ważne wydarzenie. Zaplanowano wydać wielką ucztę, na którą miały zjechać do Poznania najważniejsze osobistości.

Pracy było co nie miara, a kucharz uwijał się jak w ukropie. Na główne danie miał podać pieczeń z sarniego udźca. Do obracania pieczeni na rożnie został wyznaczony mały kuchcik Pietrek. Goście już zaczęli się zjeżdżać, na rynku robiło się coraz tłoczniej, tyle ciekawych rzeczy do obejrzenia, a sarni udziec piecze się tak powoli.

W dodatku sam mistrz Bartłomiej opowiadał mu rano o mechanizmie zegara, o kółkach, które powoli się obracają cichutko tykając. Opowiadał o ciężarkach, które poruszają zegarowy mechanizm. A tu trzeba siedzieć i pilnować pieczeni. W końcu Pietrek nie wytrzymał i postanowił tylko na chwilkę zostawić pieczeń i chociaż raz spojrzeć na zegar i na te wszystkie wspaniałości na poznańskim rynku. Przecież nie będzie go tylko kilka minut.

Niestety nieobecność kuchcika przeciągnęła się ponad miarę, pieczeń spadła do ognia i spaliła się na węgielek. Przerażony chłopiec nie stracił głowy. Pobiegł ile sił w nogach na pobliską łąkę, gdzie mieszkańcy miasta wypasali swoje zwierzęta., porwał dwa koziołki i siłą zaciągnął je do ratuszowej kuchni. Koziołki czując, że ich koniec jest bliski, w ogólnym zamieszaniu wyrwały się chłopcu i uciekły na wieżę.

Tam na oczach zgromadzonej gawiedzi przestraszone zaczęły się trykać rogami. Widok koziołków tak rozbawił burmistrza, wojewodę i wszystkich gości, że darowali Pietrkowi jego winę, a zegarmistrzowi polecili wykonanie specjalnego mechanizmu, który uruchamiałby każdego dnia zegarowe koziołki. Od tego czasu codziennie w samo południe, kiedy trębacz gra hejnał pokazują się zgromadzonej gawiedzi dwa trykające się koziołki

 

Komentarze (11)

karol dębski 2010-05-28 | 14:38

super legenda daje 1000/1000

Baires 2010-05-26 | 07:56

Od jakiegoś czasu mieszkam w Poznaniu i widzę, że koziołki są nie lada atrakcją Poznania. Wiele jednak osób nie zna legendy o koziołkach i mocno się zastanawia jak połączyć ten pokaz trykania się koziołków z miastem Poznań. Szkoda więc, że ta bardzo piękna Legenda nie jest mocniej rozpropagowana i nie tkwi w świadomości polskiego społeczeństwa. A poza tym dlaczego ten ich pokaz ograniczono do jedynie południowego? Tego akurat nie mogę zrozumieć

Piotr Homin 2010-05-26 | 07:56

Ciekawa legenda.

ala 2010-05-24 | 09:04

mało jest tu o koziłkach

kamila 2010-05-21 | 14:52

to legenda jest nie samowita ja kocham Poznań bo się tam urodziłqam

Patrycja Szymczak 2010-05-17 | 08:47

Mieszkam w Poznaniu i cały czas moje dziecko wpatruje się w dwa koziołki:) To cudownie:)

Natalia 2010-05-10 | 08:06

Piękna legenda . Właśnie mój brat jest w Poznaniu i ogląda trykające się dwa poznańskie koziołki :)

N.K. 2010-04-28 | 07:43

to jedna z najładnieszych legend które znam ... :) :D

Patrycja Łuczak 2010-03-22 | 08:16

jest to bardzo piękna legenda opowiadałam ją mojemu młodszemu bratu.

Monika Grochowiak 2010-03-16 | 08:25

Poznań jest pięknym miastem zgadzam się z panią Wandą, że to piękna legęda... :-)

Wanda Pawlak 2009-11-23 | 13:42

Nie jestem rodowitą poznanianką ale opowiadałam mojej wnusi Michasi legendę o koziołkach bo zadała mi pytanie skąd się wzięły koziołki na wierzy ratuszowej.Jest to piękna legenda.

Dodaj komentarz

Do wiadomości redakcji (nie będzie publikowany)